Sprawozdanie z wycieczki szkolnej w Bieszczady

 klasy III a, III c, III d.

 

    W dniach 6-8 czerwca punktualnie o godzinie 6.00  wszyscy pełni sił i żądni wrażeń stawiliśmy się na miejscu zbiórki. Opiekunami wycieczki były s. Julita, s. Wincenta, s. Weronika i pani Renata.

 

 

   Pierwszym punktem wycieczki był zamek w Krasiczynie. Na spacer po zamku zabrał nas przewodnik i w sposób niezwykle fascynujący opowiedział historię tego miejsca. Wspaniały zamek swoją nazwę i powstanie zawdzięcza w głównej mierze Stanisławowi i Marcinowi Krasickiemu. Ściany ustawione ma zgodnie ze stronami świata, a w naroża zamku wtopione są cztery baszty: Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka. Budowa zamku rozpoczęła się w roku 1592 i trwała do 1608. Za czasów Marcina Krasickiego na zamku gościli: król Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan Kazimierz i August II. Ówczesny właściciel zamku, Marcin Krasicki, zaliczany był do najdostojniejszych postaci ziemi przemyskiej. W 1834 roku zaniedbaną rezydencją przejął Leon Sapieha, który doprowadził ją do porządku, jako swoją stałą siedzibę. Podczas obu wojen światowych, zamek został doszczętnie zdemolowany. Dopiero w 1950 r. rozpoczęto prace restauracyjne. Jednym z najciekawszych pomieszczeń był gabinet, w którym znajdowała się szafa, a w niej tajemnicze przejście. Jeżeli chcecie się dowiedzieć, gdzie prowadziło, to zachęcamy do zwiedzenia tego tajemniczego miejsca.

 

   Wieczorem dotarliśmy do miejscowości Uherce Mineralne na wyczekiwane przez nas Bieszczadzkie drezyny rowerowe. Bawiliśmy  się znakomicie dopingując siebie nawzajem i dodając sił do pokonania wyznaczonej trasy. Bardzo chętnie wrócimy tam jeszcze raz.

 

   Zmęczeni ale szczęśliwi udaliśmy się do hotelu w Solinie gdzie czekała nas smaczna kolacja. Po rozlokowaniu się w pokojach i gorącym prysznicu wszyscy udali się na zasłużony odpoczynek, by zregenerować siły przed kolejnym, bardzo napiętym dniem.

 

   Drugiego dnia wycieczki naszym celem było zdobycie Połoniny Wetlińskiej. Po obfitym śniadaniu udaliśmy się autokarem małą pętlą bieszczadzką przez Ustrzyki Górne, Smolnik, Ustrzyki Dolne do punktu wyjścia na szlak. Uzbrojeni w odpowiednie obuwie ruszyliśmy ku przygodzie. Z ogromną radością i dumą zdobyliśmy Połoninę Wetlińską, przeszliśmy do Schroniska Chatka Puchatka gdzie oczarowały nas niesamowite widoki. Po krótkim odpoczynku zeszliśmy szlakiem czerwonym do Brzegów Górnych skąd udaliśmy się do naszego miejsca zakwaterowania.

 

 

   Kolejną atrakcją tego dnia, była zapora Solińska która jest największą budowlą hydrotechniczną w Polsce o długości 664 m, podzieloną na 43 sekcje, wysokości 82 m, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Tam mieliśmy czas wolny na zakup pamiątek, a następnie zrelaksowani w wygodnych fotelach podziwialiśmy piękno Jeziora Solińskiego i panoramę Bieszczadzkich gór płynąc statkiem przy rytmach szant.

 

   Wieczorem czekała nas jeszcze jedna niespodzianka odpoczynek przy ognisku ze śpiewem i pieczeniem kiełbasek. Następnie pełni pozytywnych wrażeń grzecznie udaliśmy się na zasłużony sen.


 

   Kolejny dzień przywitał nas pięknym słońcem, spakowani i najedzeni pożegnaliśmy Bieszczady i udaliśmy się w podróż do kolejnego punktu naszej wycieczki – rezydencji pałacowej w Łańcucie. Po trzy-godzinnej podróży byliśmy na miejscu - powitały nas, widoczne już z daleka, mury pałacu. Po zaparkowaniu autokaru skierowaliśmy się ku okazałej bramie głównej. Przewodnik czekał już na nas, więc od razu skierowaliśmy się do wejścia, podziwiając jednocześnie zachwycające ogrody pałacowe. Dowiedzieliśmy się, że Łańcut został założony w XIV wieku przez króla Kazimierza Wielkiego. Jego kolejnymi właścicielami były wielkie rody polskie. Zamek został wzniesiony w latach 1629-1641 dla Stanisława Lubomirskiego. Zwiedzanie pałacu zajęło około 2 godzin, w tym czasie podziwialiśmy: Salon Narożny, Salę Balową, Apartament Chiński, Apartament Paradny, Czerwony Korytarz, Salę Teatralną, liczne pokoje kąpielowe i wiele innych pomieszczeń. Wystrój wnętrz urzekł przepięknymi podłogami, kryształowymi lustrami, żyrandolami i innymi zabytkowymi przedmiotami, przestronnością i bogactwem zdobień. Wielu wrażeń estetycznych dostarczył też spacer po parku urządzonym w stylu angielskim oraz wizyta w stajni i wozowni. Zobaczyliśmy w nich imponującą kolekcję pojazdów konnych po rodzinie Potockich. W Hali Zaprzęgowej mogliśmy podziwiać trofea - zwierzęta przywiezione przez ostatniego właściciela zamku z afrykańskiego safari. Wizyta w Zamku przyniosła nam wiele wrażeń, ciekawych przeżyć oraz pogłębiła  wiedzę na temat życia arystokratycznych rodów.

 

   Po opuszczeniu Łańcuta udaliśmy się do ostatniego punktu programu – posiadłości rodziny Popielów w Kurozwękach. Atrakcja tego miejsca było „safari bizon” jedyne w Polsce miejsce hodowli bizonów amerykańskich. Po przejechaniu wozem wśród stada bizonów zeszliśmy do lochów pałacu, zwiedziliśmy  wszystkie komnaty i wysłuchaliśmy niezwykłej historii rodu Popielów.

 

   W godzinach popołudniowych opuściliśmy Kurozwęki i udaliśmy się w powrotną podróż. Do domów wróciliśmy po godzinie 24 zmęczeni, ale zadowoleni. Wspólnie spędzony czas był bardzo pouczający, nową wiedzą i głową pełną przeżyć podzieliliśmy się z naszymi Rodzicami. Wrażenia i emocje, których doświadczyliśmy podczas tej wycieczki na długo pozostaną w naszej pamięci.

 

 

 

Wychowawczynie i uczniowie klas IIIa, IIIc, IIId.